Miłość jest taka ślepa…

Kobiety nienawidzą drani, ale jednocześnie nie potrafią bez nich żyć. Oni zabierają nam godność, czas, czasem nawet pieniądze. Co dają w zamian? Przynoszą łzy, stres i nieprzespane noce. Jednak, kiedy odchodzą, nie umiemy bez nich żyć. Na czym polega fenomen drania? Na to pytanie spróbujemy odpowiedzieć wraz z Grzegorzem Wojasem, psychologiem, seksuologiem i psychoterapeutą z ośrodka psychologicznego AVITA w Warszawie.
Gdy teraz o tym piszę aż trudno mi uwierzyć, że na to wszystko pozwalałam, że mimo tego, co robił, tęskniłam za nim i pragnęłam kolejnego spotkania. – Która z nas nigdy w życiu tak nie pomyślała? Podobnych wypowiedzi na blogach jest tysiące. Jedni po prostu ranią słowem, inni nawet podnoszą rękę. Są też tacy, którzy „kochają” płeć przeciwną. Trochę za bardzo. Nie mogą się zdecydować na życie z jedną partnerką, bo dookoła czyha na nich za dużo okazji.

Kim jest drań? To mężczyzna, który ma problem z poczuciem własnej wartości i dlatego potrzebuje ciągłych wrażeń, aprobaty ze strony kobiet czy po prostu facet, który lubi seks z nowymi partnerkami?

Często to są mężczyźni, którzy mają problemy osobowościowe. Jeżeli jest to kwestia niskiego poczucia własnej wartości, to faktycznie może być tak, że ten mężczyzna będzie typowym kobieciarzem. Zdobywanie kolejnych partnerek będzie wtedy służyć jako potwierdzenie swojej wartości. Mówimy wtedy o zjawisku kompensacji. Tacy mężczyźni potwierdzają swoją wartość poprzez ilość kobiet w łóżku, w końcu jest to pewna forma bliskości. Ale często to tylko fasada tego faceta: na zewnątrz jest rozrywkowym kobieciarzem, a wewnątrz może być przeciwieństwem swojej fasady. Potrzebuje twardej skorupy, żeby nie zostać zranionym, dlatego nie chce się wiązać z kobietami, tak naprawdę boi się odrzucenia, boi się przyjęcia uczucia.

Dlaczego kobiety wchodzą w relacje z takimi mężczyznami i znoszą to? Mówią: „Nie mogę od niego odejść, tak bardzo go kocham”, kiedy on tak naprawdę niczego im nie daje?

Till: (…) „kobieta gdy kocha jest najsłabsza”. Nie umiałam bez niego żyć. 5 dni bez niego dłużyło sie w nieskończoność, żyłam od niedzieli wieczorem, do piątku wieczorem…

Przeczytaj: Pokochałam drania

Problem jest bardziej złożony. Jest wiele aspektów, które składają się na taką a nie inną relację. Jedną z nich może być: forma odrzucania, która działa w ten sposób: ja bardzo potrzebuję miłości, bliskości, a on nie ma dla mnie czasu, spotyka się z innymi kobietami. Nie odbiera moich telefonów, milczy, spotyka się tylko wtedy, kiedy on ma na to ochotę – jest to pewna forma odrzucenie dla drugiej osoby. Kiedy w ten sposób traktowany partner mimo wszystko mówi: „Ale ja nie mogę od niego odejść. Tak bardzo go kocham” – to może świadczyć o trudności w relacji w związku, trudności w wyrażaniu uczuć i myśli związanymi z tymi. Pewne zachowania mamy wyuczone w procesie kształtowania naszej osobowości, np: jeśli rodzic mówił do nas: „Nie płacz, badź silny, weź się w garść”, kiedy dziecko potrzebuje wsparcia, empatii i miłości, to wtedy nauczymy się, że nie wolno przeżywać w tym przypadku złości, emocji.

Oprócz tego, że dokonujemy takich wyborów i nie umiemy zakończyć relacji z takim draniem, jest jeszcze jeden problem: nie mówimy o sobie. Wchodzimy w dziwny układ: „Boli mnie, ale nie powiem, bo mężczyźni nie lubią jak się narzeka”. „Obiecałam sobie, że tym razem nie będę robić scen, będę wyrozumiała” – dlaczego z góry wchodzimy w taką rolę i same sobie fundujemy ból, zamiast mówić o swoich potrzebach?

Rozdiablony Anioł: Myślę, że tym razem nie robiłam scen, dlatego, że już na początku znajomości postanowiłam sobie, że ze swojej strony będę się bardzo starać, aby było dobrze, że nie będę robić żadnych wymówek, aby nie być zrzędzącą babą, bo wiadomo, że wymówki i zrzędzenie zniechęcają mężczyzn. (…)

Przeczytaj: Czy można być szczęśliwą z kobieciarzem

Tutaj pojawia się lęk przed odrzuceniem. Nie mówię ze strachu, bo nie wiem, co się wydarzy, jak powiem. Może jemu to się nie spodoba i odejdzie. To ja już wolę nie mówić i męczyć się, byleby tylko on przy mnie był. Ten lęk jest tak silny, że zaczynamy żyć w stereotypach: kobiety zrzędzą, a faceci tego nie lubią. W związkach każdy ma po 50 proc. To nie jest tak, że jest tylko brzydki, zły mężczyzna. Wiele zależy tutaj od kobiety, która swoim myśleniem, mówieniem, czynami może wpływać na to, żeby mężczyzna zachował się tak, jakby ona tego chciała i to jest często nie uświadomione. Jeśli zaczyna się kryć ze swoimi pragnieniami, potrzebami i dopasowywać, to sama wkłada swoje 50 proc. i pokazuje mu taką drogę. Związki są różne, siły się mogą rozkładać na wiele sposobów. Były prowadzone badania, z których wynika, że partnerzy często dobierają się tak: on najstarszy z rodzeństwa, a ona najmłodsza. Jak będzie funkcjonował taki układ? Idealnie! Mężczyzna wejdzie w dominującą rolę, bo całe życie obowiązki były na niego zrzucane, on organizował wszystkim czas i tak zostanie, a dziewczynka całe życie będzie mogła zostać mały dzieckiem. Natomiast jeśli obydwoje byli najstarsi z rodzeństwa, to zacznie się walka o to, kto tu ma rządzić w tym związku.

Facet nie odbiera telefonu, nie przychodzi na spotkania, nie chce za siebie płacić, wpada sporadycznie, by opróżnić lodówkę i dalej wyruszyć na łowy. W skrajnych przypadkach wprowadza się po kilku dniach znajomości i żyje na nasz rachunek. Dlaczego jesteśmy takie ślepe i pozwalamy na to?

Rozdiablony Anioł: Na swoją obronę mam to, że wchodząc w znajomość z nowo poznaną osobą, nie wie się, z kim się ma do czynienia. Wiedzę tę zdobywa się dopiero z czasem. Gdy te wszystkie opisane zdarzenia były rozciągnięte w czasie, nie były od razu tak bardzo czytelne. Stworzyłam sobie obraz Z. jako tego jedynego, wspaniałego faceta i nie dopuszczałam myśli, że na tym obrazie mogłaby się pojawić jakakolwiek skaza. (…)

To jest potrzeba miłości, bliskości. Jeżeli facet przyjeżdża z walizkami niewiadomo skąd i nagle się wprowadza, a kobiecie to nie przeszkadza, to znaczy, że warto zadać sobie pytanie: „co takiego się zadziało, że po kilku lub kilkunastu minutach chcę żeby został?” Taka sytuacja może sugerować przynajmniej dwie postawy, albo mężczyzna z walizkami na progu jest bardzo atrakcyjny dla tej kobiety, albo nie potrafi mu odmówić. Jeśli to drugie, to możemy tu mieć sytuację złożoną. Z jednej strony mężczyzna, który chce wykorzystać tę kobietę a z dugiej sama kobieta ze swoimi pragnieniami i lękami. W takich przypadkach zazwyczaj mamy do czynienia już z manipulacją, ale mimo wszystko warto dodać, że czasami sami sobie dopowiadamy: „To on dla mnie się poświecił, dla mnie wszystko zostawił”. Kiedy pary przychodzą do mnie na terapię, proszę, żeby partnerzy opowiedzieli mi, jakie cechy uwielbiali u siebie nawzajem w okresie zakochania, bo wiadomo, że to jest najpiękniejszy czas. Zaczynają wspominać i wymieniają zazwyczaj dość podobne. Wtedy ja mówię: „Dobrze, w takim razie co się takiego stało, że tutaj jesteście?”. A oni odpowiadają, że tych cech już nie ma, na ich miejscu są zupełnie inne. Zakochanie trwa do roku, bo nasz organizm więcej nie wytrzyma takich silnych obrotów jak pod wpływem narkotyków. I co się wtedy dzieje? To jest identyfikacja projekcyjna. Każdy z nas w momencie zakochania projektuje to, czego nigdy nie miał w dzieciństwie, to, czego mu brakowało, czego tak bardzo pragnął. Wszystkie te cechy odnajdujemy w sobie i umiejscawiamy w partnerze, żeby jego uszczęśliwić. Kiedy zakochanie ustępuje, to zaczynamy obserwować te prawdziwe cechy partnera. Przeszkadza nam to, że partner nie wyniósł śmieci czy nie wyjął prania. To już są te prawdziwe cechy, które mamy w sobie. Z kolei to, co my chcielibyśmy żeby nasz partner w sobie miał, już zniknęło.

Mój chłopak przez jakiś czas nawet jak sam nie jadł, wstawał i robił mi kanapki do pracy, koleżanki nie chciały mi wierzyć. A teraz jak sobie robi śniadanie, dla mnie zostawia bułkę na blacie.

No właśnie tak to działa!

Powracając do momentu, kiedy pozwalamy sobie na cierpienie i mówimy, że nie możemy odejść: czy jest to pewnego rodzaju uzależnienie? Od takich partnerów i emocji?

Pewnie ten model jest nam skądś znany. Skoro jest kat i ofiara to trzeba pamiętać o tym, że w takim układzie zarówno jedna jak i druga strona mają z tego „korzyści”. I może to brzmi paradoksalnie, ale ofiara tego kata również. Są osoby, które jako partnerów wybierają sobie alkoholików. Potem mówią: „Ja nie wiedziałam, że on będzie alkoholikiem”. Ale pewne symptomy już wcześniej wskazywały na to, że ten mężczyzna ma spore predyspozycje do tego, żeby mieć kłopoty z alkoholem. Różne badania pokazują, że ponad 70 proc. kobiet, które wywodzą się z rodziny, gdzie ojciec był alkoholikiem, wybiorą sobie jako męża również alkoholika. To jest dla nich znane i w tym będą funkcjonować. Może przejść tysiąc mężczyzn obok niej, ale on wybierze właśnie alkoholika.

O jakiego rodzaju „korzyściach” możemy mówić w przypadku ofiary?

Nasza psychika wyznaje zasadę: wszystko, co jest znane, jest bezpieczne. Alkoholik, to jest problem, który dana kobieta zna od najmłodszych lat i idealnie będzie funkcjonować w takim związku. Natomiast jeśli trafi na partnera, który będzie ją kochał, dbał i nosił na rękach, to będzie jej bardzo trudno odnaleźć się w tym związku. Zacznie podejrzewać, że o coś jemu chodzi, że za dobry jest może to manipulacja lub cokolwiek innego. „Zaraz, zaraz, coś tu nie gra. Z tym facetem, to chyba jest coś nie tak.” Dlaczego tak pomyśli? Bo nigdy wcześniej tego nie znała. I choć życie z alkoholikiem nie będzie usłane różami, bo będzie dużo złości, prawdopodobnie przemocy, to taka kobieta będzie się czuła bezpieczniej w podobnym układzie, bo to jest coś, co ona już dobrze zna i wie jak się w nim odnaleźć.
Czyli są kobiety skazane na drani? Mimo złych doświadczeń, każdy kolejny partner będzie niewłaściwy?

Powiedziałbym nawet, że „właściwy”, bo takie kobiety tego właśnie szukają. Ale tak, każdy jej związek będzie podobny. Za każdym razem będzie odgrywała swój dramat, który może mieć różne oblicza: alkohol, przemoc psychiczna, fizyczna, manipulacja. To błędne koło można przerwać poprzez psychoterapię. Ale faktycznie, często możemy usłyszeć: „No jak to? Znowu się spotyka z draniem? Przecież już jednego miała.”

Podczas takiej terapii trzeba zmienić myślenie o sobie czy inaczej spojrzeć na relacje między ludzkie?

Jedno i drugie. Chodzi o wgląd w siebie. Trzeba zobaczyć: skąd ja tak mam? Skąd to się bierze? I wtedy można zacząć nad tym pracować.

Jak rozpoznać, że facet jest draniem?

Byly prowadzone różne badania. Wojciszke (Bogdan Wojcieszke – prof. psychlogii – przyp. red.) pisze nawet o tym, że drań ma pewne cechy fizyczne, które go wyróżniają. Wysoki mężczyzna o takiej urodzie, która będzie się podobała wielu kobietom. Trzeba dodać, że ów mężczyna często osiąga sukces w życiu. Kobiety to podświadomie bardzo przyciąga ze względu na atrakcyjne geny, które będzie mógł jej przekazać. Dziecko, które się urodzi ma większe szanse na wyższą pozycję społeczną. Co robią kobiety? Na mężów wybierają sobie czesto spokojniejszych partnerów, którzy zadbają o ognisko domowe i nie opuszczą ich, zapewnią bezpieczeństwo. Z kolei będą się rozgądały za mężczyzną, który da im dobry genotyp. To często może nawet być powodem do zdrady. Potwierdzają to badania.

Czyli tak naprawdę słabość do drani mają nie tylko te kobiety, które miały podobny wzór w domu, tylko wszystkie!

Byłoby to pewnym nadurzyciem takie stwierdzenie. Myślę, że nakładają się tu nie tylko indywidualne cechy kobiet, ale też środowisko czy wzorce kulturowe. Powód jest prosty: to są mężczyźni postrzegani jako niezależni, szaleni, odważni. Świetni do romansu. Dużo kobiet jeśli nie sypia, to fantazjuje na temat takich mężczyzn: „Fajny, chętnie poszłabym z nim do łóżka”. Jednak, kiedy kobiety zaczynają już myśleć o ułożeniu sobie życia, to taki partner przestaje być atrakcyjnym kandydatem. Potrzebny jest ktoś, kto zapewni bezpieczeństwo.

A co jest z mężczyznami? Książki takie jak „Dlaczego mężczyźni kochają zołzy” i moje własne obserwacje potwierdzają tezę, że panowie też lubią niegrzeczne dziewczynki.

Nie jest łatwo. To działa w dwie strony. Cofnijmy się do dzieciństwa. Często to zależy od tego, jak układały się relacje rodzica płci przeciwnej z dzieckiem. Jeśli gdzieś było nadużywanie psychiczne, to mężczyzna będzie szukał takiej zołzy dominującej czy nawet raniącej i tylko wtedy będzie mógł odczuwać satysfakcję, oczywiście do pewnego czasu. Przychodzi moment kiedy związek potrzebuje pomocy. Jeśli na tyle są dojrzali partnerzy to zwrócą się o pomoc. Jeśli nie? To zaczną nowe związki odgrywając tą samą dramę.

Mówiliśmy już o kobieciarzach, o przemocy psychicznej, a co z przemocą fizyczną?

To też jest związane z dzieciństwem. Mowa o wychowaniu wahadłowym: nie wiadomo, kiedy dziecko dostanie. I dziecko nie wie jak się zachować. Jest np. taka sytuacja, że przy stole siedzi cała rodzina Karolek coś wyleje na stół, a wszyscy się śmieją. To jest wzmocnienie pozytywne. Następnego dnia jest taka sama sytuacja tylko nikt się nie śmieje, a Karolek dostaje lanie – wzmocnienie negatywne. On już nie wie, jakiej reakcji się spodziewać, bo raz za to samo zostaje nagrodzony, a raz ukarany. To go uczy jednego: silniejszy ma rację. Już w przedszkolu czy w szkole to się będzie przejawiało agresją: kiedy podczas kłótni skończą się argumenty, zaczyna się przemoc fizyczna. Z tym się dorasta i zabiera do domu. Zaczynamy zachowywać się podobnie wobec partnera, a co gorsza, nawet wobec własnych dzieci.

Z tego co widzę, z nieprzyjemnymi konsekwencjami radzimy sobie na dwa sposoby: albo na siłę tłumaczymy złe postępowanie partnera i robimy wszystko, aby go idealizować, albo wolimy przyjąć najgorszy scenariusz. Po co?

To jest lęk przed odrzuceniem. Karen Horney napisała książkę „Neurotyczna osobowość naszych czasów”. To są dwie metody radzenia sobie z lękiem, a to, którą z nich wybierzemy, zależy on naszych indywidualnych cech, upodobań. Tutaj wracamy do mechanizmu odrzucenia. Kobieta, która doświadcza tego, ciągle ma nadzieję, że kiedyś jednak zazna tej upragnionej miłości z dzieciństwa, teraz chodzi jej już bardziej o akceptację. Często przecież można usłyszeć coś takiego: „No ja nie wiem jak to jest, ale ciągle trafiam na niewłaściwych facetów”, „wiesz, ja to zawsze przyciągam niewłaściwych mężczyzn”. Albo facet: „Za każdym razem trafiam na takie dziewczyny”. To się nie trafia. My tego szukamy. Nieświadomie, ale to my!

Reklamy

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s