Razem i osobno: pary które wiecznie się schodzą i rozchodzą

Dla Laury, 35-letniej specjalistki ds. rekrutacji z Nowego Jorku, spotykanie się z mężczyznami było zawsze niczym jazda kolejką górską. Gdy związek zaczynał się chwiać, Laura odchodziła, by nabrać do niego dystansu. Ale gdy tylko zaczynała odczuwać ból bycia samą, wracała do byłego partnera po pociechę – powracając tym samym do punktu wyjścia. Cykl powtarzał się kilka razy, zanim wreszcie udawało jej się przerwać go raz na zawsze.
– Zrobił się z tego jakiś nienormalny schemat – mówi teraz. – Ci faceci nie byli odpowiedni dla mnie, ale gdy tylko trafiałam na jakiekolwiek kłopoty, natychmiast do nich wracałam.

Laura nie jest osamotniona, taka dynamika zawiązku spotykana jest dosyć często. Rene Dailey, profesora komunikacji University of Texas, uważa, że 60 procent dorosłych zakończyło kiedyś swój związek, by znów do niego wrócić. Trzy czwarte przebadanych osób co najmniej dwa razy przeszło pełen cykl – od zerwania do pogodzenia się. Ale wchodzenie w tak rozhuśtane relacje niesie ze sobą konsekwencje: badania pani profesor udowodniły, że pary trwające w związkach rozstających się i schodzących przeżywają znacznie większy stres niż pary, które tego cyklu nie przechodzą.

Koszty emocjonalne są duże, czemu więc ludzie trwają w tym dziwnym tańcu? Psycholog Steven Stosny uważa, że wiele par tkwiących w związkach, które oscylują między rozstaniami a deklaracjami płomiennej miłości, wie, że ich relacje wcale nie są udane. Kiedy jednak mają się zmierzyć z samotnością i obniżeniem samooceny – normalnymi skutkami rozstania – wpadają w pułapkę chwilowej ulgi, jaką niesie powrót.

Często bywa tak, że dobre cechy rozchwianego związku przekonują partnerów do powrotu – błędne koło kręci się więc bez końca.

– Często jest coś, co bardzo nam u danej osoby odpowiada – mówi Gail Saltz, psychiatra z Manhattanu, autorka ”Becoming Real: Defeating the Stories We Tell Ourselves that Hold Us Back” [Ocena rzeczywistości: przełamanie historii, które opowiadamy sobie sami, i które nie pozwalają nam iść naprzód – przyp. Onet]. Kiedy jednak ulubione cechy naszego partnera łączą się z fatalnymi, takimi jak nieuczciwość czy nieodpowiedzialność, trudno o trzeźwą ocenę sytuacji i decyzję o rozstaniu lub byciu razem.

Niechciane zachowania mogą powodować tymczasowe przerwy w związku, ale pary żyjące na emocjonalnej huśtawce schodzą się ze sobą w nadziei, że chwile szczęścia i spełnienia rozciągną się któregoś dnia na cały związek.

– Ludzie mówią: „naprawię to w moim partnerze” – mówi Saltz dodając, że próby zmieniania partnera są z reguły bezowocne. W rezultacie po rozstaniu człowiek tkwiący w rozchwianym związku toczy ze sobą wewnętrzny monolog: „co mi strzeliło do głowy?! Nigdy już nie spotkam nikogo tak zabawnego, bystrego i atrakcyjnego!”. Takie myślenie prowadzi do kolejnych powrotów.

Tymczasowe rozstanie jest bolesne, ale niektóre pary dostrzegają jego dobre strony. Doświadczając życia bez partnera zaczynają lepiej rozumieć wartość związku, nawet jeśli nie jest to związek udany.

Takie rozstania nie zapewniają jednak rozwiązania sytuacji. Psychoterapeutka z Virginii, Toni Coleman, ostrzega pary, by nie składały nieprawdziwych deklaracji, do których cykl rozstań i powrotów może je skłonić. Po pełnym emocji powrocie łatwo jest wierzyć, że partner zmienił się na lepsze. Ale konflikty, które „bulgotały” pod powierzchnią związku przed rozstaniem, prędzej czy później powrócą – spytajcie ludzi doświadczonych w tej kwestii, choćby Pamelę Anderson i Tommy’ego Lee, którzy dwukrotnie się schodzili i rozchodzili, zanim naprawdę się rozwiedli.

– Zmiany mogą nastąpić tylko pod warunkiem, że obie strony zaczną pracować nad najważniejszymi kwestiami – mówi Coleman.Saltz radzi weteranom „rozstaniowej karuzeli”, żeby zastanowili się czemu tak długo na niej tkwią.

– Najważniejsze to rozpoznać, że weszło się w jakiś schemat – mówi. – Trzeba sobie jasno powiedzieć, co takiego pociąga nas właśnie w byciu z tą konkretną osobą.

Niektórzy, wyjaśnia Saltz, wracają raz za razem do związków, które przypominają małżeństwo ich rodziców – zwykle jest ono fundamentalne dla tworzenia nowych relacji. Jeśli wasza matka przyjmowała powroty zdradzającego ją partnera, wy możecie robić to samo.

– Już sama tego świadomość może pomóc w zerwaniu z wzorcem – ciągnie Saltz. – „O rany, odgrywam swoją matkę, a przecież nie chcę przechodzić tego, co ona”.

Coleman dodaje, że kolejnym sposobem na zdecydowanie, czy chce się na dobre zerwać z powrotami, jest wyobrażenie sobie, że jest się z kimś przez naprawdę długi czas. Zmuszenie partnerów, by wyobrazili sobie to „na zawsze” – stworzenie scenariusza możliwej przyszłości – może sprawić, że będą oni mniej chętni do ponownego cieszenia się powrotem do trudnych relacji.

Laura skończyła z ostatnim pełnym dramatów związkiem i postanowiła na jakiś czas dać sobie spokój z randkami. Widzi swoją wolność jako szansę. Może uda jej się przemyśleć, co robiła dotąd i uniknąć pułapek w przyszłości…

– Cały ten „przemysł randkowy” wmawia ci, że stale musisz z kimś być, ale ja potrzebuję teraz czasu na to, by wszystko przemyśleć – mówi Laura. – I naprawdę jestem szczęśliwa w pojedynkę.

ZERWAĆ Z CYKLEM ZRYWANIA

Pary, które schodzą się i rozchodzą, często miotają się między potrzebą wolności a strachem, że będą żałować rozstania. Oto, co pomoże wam zdecydować, czy wejść w związek na dłuższy czas, czy też wyjść z niego – i to raz na zawsze:

1. Załóżcie sobie najgorszy możliwy scenariusz wydarzeń. Wiele osób-bumerangów wraca do partnerów, uważając, że są w stanie zmienić ich najgorsze cechy. To myślenie życzeniowe, mówi terapeutka Toni Coleman. – Musicie przyjąć założenie, że nielubiane przez was zachowania z czasem będą się tylko nasilać. Zadajcie sobie pytanie, czy chcecie trwać w tym związku, jeśli rzeczywiście tak będzie.

2. Poradźcie się kogoś zaufanego. Może to być terapeuta, ale rodzina
REKLAMA
REKLAMA

Dzwoń do swoich bliskich bez względu na to jak daleko są od Ciebie!

Sprawdź jak to zrobić już teraz >>
i przyjaciele będą równie pomocni. Nie zainwestowali w bycie razem tyle, ile wasz partner i wy, mogą więc służyć wam w miarę obiektywną opinią co do tego, czy macie szansę rozwinąć swe relacje w udany związek.

3. Zróbcie sobie przerwę. Owszem, w związkach, które co chwila się rozstają, takie przerwy to norma, ale postarajcie się, żeby ta była inna od poprzednich. Wykorzystajcie czas bez partnera, by zastanowić się, czego tak naprawdę chcecie od poważnego związku. Zróbcie listę, która pomoże wam uporządkować myśli. Jeśli okaże się, że partner nie spełnia waszych oczekiwań, niech ta przerwa zmieni się w prawdziwe rozstanie.

Reklamy
This entry was posted in Irenka.

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s