Kochać można tylko szczerze

Nie da się stworzyć dojrzałego, głębokiego związku, odrzucając prawdę i szczerość. Właściwie trudno w ogóle mówić o miłości bez prawdy i szczerości. By mogły one zagościć w związku, niezbędna jest praca i uwspólnianie ich przez partnerów. Osoby, które postanowiły spędzić ze sobą życie, przychodzą przecież z różnych światów, mają własny bagaż doświadczeń, zostały różnie ukształtowane, kierują się różnymi doświadczeniami i wyobrażeniami. Jeśli są szczere, ufne, nie obawiają się bliskości – wtedy po etapie zauroczenia, fascynacji przyjdzie urealnienie (osoba ukochana ma tę drugą stronę księżyca – ciemniejszą – z wadami, przywarami i różnymi naleciałościami). Zobaczą tego drugiego z jego prawdą i podejmą działania na rzecz budowania wspólnej prawdy. Naszej prawdy. To wszystko jest funkcją czasu, pracy, wielu szczerych rozmów i nierzadko konfliktów

Kiedy boimy się konfliktów, szczerych rozmów, co nam nie gra, co nas uraża. Coraz grubszą warstwą lukru polewamy surowy zakalec. takie związki przypominają z zewnątrz układne, uporządkowane a w środku martwe układy. Trwają jak spółki cywilnoprawne a nie żywi ludzie – w biznesie ponoć nie ma miejsca na sentymenty. Uczucia mogłyby naruszyć stan posiadania związku.
Niedojrzałość, nieodseparowanie się od rodziny macierzystej a szybkie wchodzenie w związki jest podstawą większości kryzysów współczesnych par. Jeśli jedna z osób uważa, iż jej prawda jest lepsza, że jest jedyną „prawdziwą prawdą” i bezwzględnie wymaga od swojego partnera spełnienia postawionych oczekiwań, nie ma miejsca na szukanie prawdy na temat ich związku. Zachowania te zazwyczaj wynikają z potrzeby wypełnienia braków lub kontynuowania konfiguracji w relacji z wczesnego dzieciństwa ( np. „córeczka tatusia” oczekuje od partnera, by był jego przedłużeniem. Partner nie ma przestrzeni na bycie sobą, partnerka ocenia krytycznie na ile partner radzi sobie z stawaniem się tak cudownym jak tata. Jeśli się pokłócą tata pierwszy obetrze łzy). Nawet jeśli nie dojdzie do rozpadu takiego związku, to ludzie w nim trwający nie osiągną pełnego rozwoju, nie staną się związkiem, nie uda im się stworzyć dojrzałej rodziny, w której się chce słuchać i rozumieć problemy a potrzeby wszystkich członków są szanowane i spełniane.

Psychologowie różnie podchodzą do problemu zdrady: jedni twierdzą, że lepiej nie ranić partnera nadmierną szczerością na ten temat, inni są zdania, że lepiej oczyścić sytuację, powiedzieć szczerze prawdę i zacząć od początku. Ze szczerością w kwestii zdrady jest jednak trochę tak, jak z mówieniem prawdy osobie terminalnie chorej: trzeba wiedzieć,co konkretny człowiek z taką informacją zrobi i po co się ją mówi. Czy fakt zdrady okaże się objawem, choroby związku i pozwoli z sensem i poważnie się zaangażować w prace nad relacją, czy zostanie użyty przeciwko związkowi, nie dając mu żadnych szans. Warto jednak przy tej okazji wspomnieć, że poważne kryzysy, zdrady w związku rzadko są wynikiem zbiegu okoliczności, ekscesem samym w sobie. Zazwyczaj partnerzy zbyt długo czekają, zwlekają ze szczerym manifestowaniem swoich potrzeb, jakiś żal, niedopowiedzenia sumują się, puchną, długo bolą, aż wreszcie dochodzi do wybuchu, kary, zemsty, wzbudzenia zainteresowania. Bardzo brakuje nam szczerych rozmów.

Tymczasem właśnie w szczerych kontaktach możemy w pełni być sobą, rozwinąć cały miłosny czy przyjacielski potencjał, jaki w nas drzemie: druga osoba daje nam wtedy poczucie, że to, co przeżywamy, jest ważne, czujemy jej bliskość, bo ona chce dzielić z nami to czym żyjemy. Zbyt często w naszych rodzinach, a także w związkach przyjacielskich czy miłosnych pokutuje przekonanie, że jeśli ktoś wyraża swoje emocje, to jest histerykiem, ma problem z którym powinien coś z robić. Nie umiemy reagować na emocje, nie umiemy się nimi zaopiekować. A przecież wystarczy powiedzieć: „Musi być ci bardzo trudno, powiedz, czego potrzebujesz, jestem po to by móc ci pomóc”

Zdrada

Pamiętam parę, która przyszła do mnie na konsultację: dominujący mężczyzna przyprowadził zamkniętą w sobie, skuloną, całkowicie podporządkowaną mu żonę. Był elokwentny, rzeczowy. – Żona dziwnie się zachowuje – powiedział – wpada w histerię! Dlaczego? Bo po 25 latach małżeństwa mężczyzna pokochał inną kobietę, ale ponieważ – jak sam powiedział – jest uczciwym człowiekiem, szczerze poinformował o tym żonę i oczekiwał w zamian zrozumienia – nie emocji. Po 25 latach niech pani nie oczekuje emocji, miłości. Nie myśli pani chyba, ze po tylu latach może być jeszcze jakaś chemia miedzy ludźmi. Ja tylko mówię prawdę – powiedział podczas spotkania w gabinecie. Jednak taka prawda jest odwrócona, perwersyjna, nie jest wyrazem szczerości, tylko raczej zaburzenia. Chęci narzucenia swojej prawdy.

Często niestety bywa tak, że odwołujemy się do szczerości i prawdy wtedy, kiedy chcemy kogoś zranić, poniżyć. Nokautujące informacje: „nigdy cię nie kochałem”, „nigdy nie miałam z tobą orgazmu”, to pragnienie zranienia, odwetu.

Po czym więc poznać w życiu tę prawdziwą szczerość? Przede wszystkim – po spójności tego co jest wyrażane słowami a resztą działań. Pomaga nam w tym język ciała, gesty. Mówiąc prawdę, nie boimy się patrzeć w oczy, powtarzając kocham, nie obawiamy się dotyku, przytulenia, ciepła. Jeśli słowa i czyny są spójne, to znaczy, że odpowiadają także myślom i wewnętrznej prawdzie. Po prostu czujemy , że życie, nasze wybory, nasze relacje mają sens. Chcemy i nie lękamy się czekać na jutro, bo mu ufamy. Bo nasze dziś potwierdziło sens takiego właśnie bycia. A taki test rzeczywistości chroni nas, by nie mylić szczerości z naiwnością. To właśnie jest szczerość.

Wysłuchała Justyna Bielinowicz

Reklamy
This entry was posted in Irenka.

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s