Ukryte pragnienia

Nagle widzimy koło siebie zupełnie inną osobę. Już nie mówi, że nas kocha, już nie dzwoni tak często. Czy tego da się uniknąć? Z Ewą Woydyłło rozmawia Katarzyna Troszczyńska.

PANI: Pani Ewo, takie piękne jest zakochanie. Motyle w brzuchu, czekanie na telefon, radość ze spotkań, ciągłe wyznania, chęć sprawiania sobie przyjemności. Potem to się zmienia. Nie wiadomo kiedy. Nagle widzimy koło siebie zupełnie inną osobę. Już nie mówi, że nas kocha, już nie dzwoni tak często. Wszystko powszednieje. Czy tego da się uniknąć? Przecież wszyscy na początku miłości zakładamy, że u nas będzie inaczej, lepiej…

Ewa Woydyłło: Oczywiście, że da się uniknąć. Ja zawsze powtarzam, że to my jesteśmy odpowiedzialni za swoje życie i od nas zależy, w jakich związkach będziemy, jak wszystko się ułoży.

Wczoraj rozmawiałam z koleżanką, która twierdzi, że pracuje nad swoim związkiem, stara się. Ale partner przestał o nią zabiegać. „Przecież wiadomo, że cię kocham”, mówi, gdy ona próbuje pytać, co do niej czuje.

Ewa Woydyłło:Tak często bywa, że nawet szczerze kochający mężczyźni, gdy już zdobyli kobietę, zapominają o czułych gestach. Od pokoleń rezerwowali sobie tego typu zachowania na usidlanie partnerki. W stałych związkach nie doceniają już tego, nie zdają sobie sprawy, jak bardzo to może podsycać emocje.

Kobiety też przestają się starać.

Ewa Woydyłło:Tak, ale u nich zmienia się to częściej po urodzeniu dziecka. Zwykle dłużej troszczą się o partnera, pamiętają o zrobieniu kanapek do pracy, dzwonieniu, pisaniu czułych SMS-ów. Stając się matkami, całą swoją czułość, miłość i troskę przelewają na syna lub córkę. Nieraz powtarzam, że po pojawieniu się dziecka bardzo wiele par przeżywa kryzys. Bo nagle odnajdując się w nowych rolach, kompletnie zapominają o tym, co było ważne jeszcze do niedawna.

Związek działa jak firma. Wspólny dom, pieniądze…

Ewa Woydyłło:…i seks od czasu do czasu. Ale nie zawsze tak jest. Są mężczyźni, którzy również mają ogromny głód czułości. I przez lata potrafią mówić do żony „myszko”, nawet jeśli dla innych to śmiesznie brzmi. Zgadzam się, że to wyjątki. Kobiety są bardziej świadome swoich potrzeb. Większość mężczyzn wychowywała się w domach, gdzie nie okazywano sobie uczuć, a rozmowy między ojcem i matką dotyczyły tego, czy kupić pralkę i gdzie ją postawić. Dziś dzieci wychowuje się inaczej, najprawdopodobniej kolejne pokolenie mężczyzn będzie inne.

Cytat

W prawdziwym uczuciu chodzi o to, by oddać c.ałego siebie, nawet jeśli potem przeżyjemy rozczarowanie

Ale co zrobić z tymi, z którymi jesteśmy, gdy akurat nie są mistrzami w dbaniu o czułość, jak utrzymać taką relację?

Ewa Woydyłło:Ważne, by zdać sobie sprawę, że jeśli nie zaczniemy czegoś robić, prędzej czy później któreś z nas odpłynie ze związku. Zainteresuje się kimś trzecim, bo tak naprawdę nikt z nas nie chce żyć w martwej relacji opartej tylko na wzajemnym świadczeniu usług. A zmianę zacznijmy od siebie, najlepiej od dzisiejszego wieczoru. Zamiast jak zwykle wrócić do domu i zalec na kanapie czy zająć się sprzątaniem, trzeba powalczyć ze sobą i sprawić drugiej osobie przyjemność. Ugotować jego ulubioną potrawę, kupić w prezencie wymarzoną książkę. Nie oczekujmy na początku wzajemności, róbmy coś, co sprawi komuś radość.

A to słynne „kocham”?

Ewa Woydyłło:W sumie nie wiem, dlaczego kobiety upierają się, by je słyszeć. Często „kocham” jest rodzajem zapychacza. Ma wypełnić pustkę, załatać emocjonalne dziury. Być czymś zastępczym – nie daję ci tego, czego pragniesz, to chociaż dam ci słowa. Dużo fajniej jest powiedzieć: „Dobrze mi z tobą”, „Jak pomyślę o tobie, czuję radość”, „Lubię na ciebie patrzeć”, „Podziwiam cię”. To są słowa, które zastanawiają, cieszą, w jakiś sposób zachęcają do odpowiedzi.

Czasem trudno mówić takie rzeczy.

Najtrudniej tym, którzy odczuwają lęk przed bliskością, często nawet nie zdając sobie z tego sprawy. Wydaje nam się, że gdy już powiemy coś takiego, to w jakiś sposób się obnażymy, wystawimy na zranienie. Tymczasem w prawdziwym uczuciu chodzi o to, by oddać całego siebie, nawet jeśli potem przeżyjemy rozczarowanie. To trochę tak jak napisano w Biblii: „Proście, a będzie wam dane”.

Chyba się nie zgodzę, czasem prosimy „przytul mnie”, a on robi to machinalnie albo przewraca oczami.

Ewa Woydyłło:Najczęściej takie kobiety nie mówią ciepło: „Przytul mnie”, tylko z pretensją: „Bo ty mnie nie przytulasz”, „Bo już do mnie nie dzwonisz”. To powoduje defensywę. Ktoś, kto jest atakowany, chce się bronić. Ale to nie musi być atak, tylko prośba o zmianę. Jednak brzmi jak pretensja. Gdy ktoś ma do mnie pretensję, zaczynam się usprawiedliwiać. I zamiast pielęgnowania związku zaczyna się w nim walka o władzę i szukanie winnego. Lepiej powiedzieć: „Pamiętasz, jak mnie na początku przytulałeś? Ależ było mi wtedy cudownie”. Nie krzyczeć: „Znów się spóźniłeś!”, ale powiedzieć: „Jeśli przychodzisz tak późno, to tęsknię”, czyli odnajdywać siebie sprzed lat. Nie być wiecznie wkurzoną kobietą, tylko czułą, troskliwą i zakochaną partnerką.

A to pragnienie spontaniczności: ona chce, żeby wyjeżdżali jak na początku, a on nic – kapcie i żadnego pomysłu na weekend, bo jest zajęty.

Ewa Woydyłło:To niech sama zaplanuje weekend. Wtedy wszyscy będą szczęśliwi. Ona ma, czego chciała, partner też na pewno poczuje się dobrze. Nie zamykajmy się w swoim egoizmie, roszczeniach, wymaganiach. Nie skupiajmy na tym, czego nie mamy, co już się skończyło. Wrócę do początku. To naprawdę od nas zależy, jak będzie wyglądać nasze życie, nasza miłość. Gdy zmieniamy się my, gdy pracujemy nad sobą, automatycznie zmienia się nasz partner. I jest szansa, że on też zacznie nad sobą pracować.

Tekst pochodzi z magazynu

Pani

Reklamy

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s