Stan depresji to jeden z niewielu stanów, w których zaprzestanie palenia warto odłożyć na później.

Pożegnanie z nałogiem jest bardzo trudne, a wielu osobom wydaje się niemożliwe. Jednocześnie większość palaczy chciałaby rozstać się z nałogiem. Jak to zrobić? Postawić na własne siły czy szukać pomocy?

Margit Kossobudzka: Jak dzisiaj rzuca się palenie? Chyba trochę się zmieniło w ciągu ostatnich trzech-czterech lat?

Dr Bogusław Habrat*: Od razu muszę pani przerwać. Palenia się nie rzuca, można go zaprzestać. To błędne określenie, z którym walczę od lat.

Dobrze, zatem, jak się zaprzestaje palenia?

– Jeśli chodzi o farmakologię, to są trzy sposoby. Pierwszy to coraz bardziej w ostatnim czasie doskonalona nikotynowa terapia zastępcza (NRT). Wszelkie gumy, plastry, spreje do nosa, inhalatory. Mają one za zadanie dostarczyć nam samą nikotynę, wolną od innych związków, które są zawarte w dymie papierosowym. Poza tym te preparaty lecznicze zapewniają stałe stężenie nikotyny w surowicy, a takie jej podawanie mniej uzależnia. No i są jeszcze e-papierosy. O ile się orientuję, żadna firma je produkująca nie zarejestrowała ich jako nikotynowej terapii zastępczej, ale poniekąd działają podobnie jak preparaty zarejestrowane. Dostarczają nam nikotynę bez tlenku węgla, substancji smolistych i innych.A ja słyszałam, że mają także inne, toksyczne związki?

– No tak, zawierają więcej niż samą nikotynę, np. substancje smakowe. Jednak cokolwiek by to było, ich ilość jest nieporównywalna z ilością zawiązków zawartych w dymie papierosowym, i można powiedzieć, że jest w zasadzie pomijalna.

A leki?

– To druga metoda obok NRT. Są w tej chwili dwie substancje czynne, na których opiera się wspomaganie osób, które chcą przestać palić. Jedna to znany od dawna bupropion. Należy do klasy leków przeciwdepresyjnych. Lekarze stosujący ten środek u osób z depresją zauważyli, że część z nich spontanicznie zaprzestała palenia. Lek ten działa na układ noradrenergiczny, czyli obniża poziom stresu i napięcia związanego z odstawieniem nikotyny, oraz na tzw. układ motywacyjny związany z innym neuroprzekaźnikiem – dopaminą.

Jest lepszy niż plastry czy gumy?

– Można tak powiedzieć. Ma nieco większą skuteczność, ale to zależy od pacjenta. Ma też działanie niepożądane, jakich nie ma przy NRT. W zasadzie obie te metody są traktowane równorzędnie.

Kolejnym lekiem jest wareniklina. Historia tego leku jest interesująca. Ma on podobne działanie farmakologiczne jak znany kiedyś bułgarski środek o nazwie tabex. Jednak tabex nie miał dobrej opinii, głównie z tego względu, że był źle stosowany. Są pomysły, żeby teraz do niego wrócić, ale to się raczej nie uda, bo powstał lek bardzo do niego podobny, ale bezpieczniejszy i lepiej opracowany.

Działa podobnie jak bupropion?

– O nie, ma zupełnie inny mechanizm. Działa na te same receptory co nikotyna, ale jest tzw. niepełnym agonistą. To znaczy, że wywołuje podobną reakcję, ale znacznie słabszą. To podobnie jak w przypadku osób uzależnionych od heroiny, podaje im się coś, co ma ją zastąpić – metadon. Środki te zmniejszają uczucie głodu czy nikotynowego, czy narkotycznego, ale są „słabsze”.

Każdy może stosować takie leki?

– Nie każdy i przede wszystkim jest to niemożliwe bez wcześniejszej wizyty u lekarza.

Są najróżniejsze przeciwwskazania do stosowania obu tych leków. Inne dla bupropionu, inne dla warenikliny.

Pierwszego nie mogą stosować osoby, u których występuje zwiększone ryzyko napadu drgawkowego: są to chorujący na padaczkę, ale także osoby nadużywające innych substancji psychoaktywnych (np. leków uspokajających i nasennych), osoby po urazach i udarach mózgu lub cierpiące na zaawansowaną miażdżycę. Bupropionu nie mogą także brać osoby z zaburzeniami odżywiania się – anoreksją lub bulimią.

Sporo tych ograniczeń.

– To prawda, dlatego tak ważne jest, żeby decyzję o podjęciu takiego leczenia podejmował lekarz po zebraniu dokładnego wywiadu.Coraz więcej osób leczy się środkami przeciwdepresyjnymi. Czy te terapie można łączyć?

– Można, ale trzeba to skonsultować z psychiatrą, który posiada wiedzę o ewentualnych interakcjach. Na pewno preparatu przeciwnikotynowego zyban (zawierającego bupropion) nie należy stosować łącznie z preparatami przeciwdepresyjnymi zawierającymi bupropion. W ogóle u osób z zaburzeniami nastroju zaprzestanie palenia powinno się rozpocząć w okresie po ich ustąpieniu i raczej za pomocą NRT. O ewentualnych interakcjach warenikliny wiemy mniej.

Leki nasenne, uspokajające (benzodiazepiny), w Polsce często stosowane zbyt długo, mogą być przeciwwskazaniem do stosowania bupropionu, ale już nie NRT i warenikliny. Udowodniono też, że odstawienie bezodiazepin uwrażliwia nas na atak padaczkowy, dlatego nie stosuje się u takich pacjentów bupropionu, żeby takiego ataku nie wywołać. Nie polecamy go także zawodowym kierowcom.

Wareniklina też nie jest cukierkiem. Zaobserwowano, że podczas jej stosowania mogą wystąpić objawy neurologiczne i psychiatryczne. Dotychczas nie ustalono związku bezpośredniego pomiędzy lekiem i tymi objawami, ale Amerykańska Agencja ds. Leków i Żywności zaleciła, by osoby ją przepisujące i używające tego leku były nastawione, że takie zaburzenia mogą się pojawić. Lepiej dmuchać na zimne.

A może ludzie popadają w depresję, bo nie palą?

– No właśnie. To druga możliwość. U niektórych zaprzestanie palenia powoduje stany podobne do depresji, a u osób z depresją pogorszenie stanu psychicznego. Stąd zwiększona ostrożność i konieczność monitorowania terapii. Stan depresji to jeden z niewielu stanów, w których zaprzestanie palenia warto odłożyć na później.Czy nikotynową terapię zastępczą można przedawkować? Moja koleżanka stosowała plastry, ale nie wytrzymała i skusiła się na papierosa. Potem okropnie się bała, że coś jej się stanie.

– Nie znam przypadku, żeby coś takiego naprawdę źle się skończyło. Problem leży gdzie indziej. Zazwyczaj przeciętny nałogowy palacz wypala 20 papierosów dziennie. To utrzymuje u niego stan bez nikotynowego głodu. Pani koleżanka zapewne stosowała plastry dzienne. W nocy, gdy śpimy, nasz głód nikotynowy jest słabiej odczuwalny. Czasami budzimy się, śpimy lepiej lub gorzej, ale nie mamy takiego zapotrzebowania na nikotynę jak w ciągu dnia. Nasz układ wegetatywny nam pomaga. Ale gdy tylko się obudzimy, musimy natychmiast nadrobić zaległości. Organizm staje się świadomy i żąda nikotyny. Wtedy sięgamy po papierosa. Zresztą robi tak większość palaczy. Rano ważny jest pierwszy „sztos”.

Czy można to jakoś obejść?

– Takim osobom często zalecamy wtedy nikotynę w spraju do nosa albo gumę właśnie. Leży sobie ona na nocnym stoliku zamiast paczki papierosów i czeka, aż się obudzimy.

A pan, co uważa za najlepsze dla osób pragnących zaprzestać palenia?

– Tutaj nie ma żadnych złotych standardów. To zależy od potrzeb pacjenta. Dla jednych ważne są rytuały. Że coś trzymają w ręku albo wkładają do ust. Dla nich dobre są gumy nikotynowe. Także dla osób, które próbując przestać palić, nagle nie wiedzą, co zrobić z wolnym czasem. Sięgnięcie do pudełka, rozmowa z kimś na temat tego, że próbują nie palić, pytanie, jak im idzie itd. – pozwalają zająć czas. Potem się od tego odstępuje.

Wiadomo też, że inaczej będziemy pomagać osobie z chorobami psychicznymi, np. ze schizofrenią. W takich sytuacjach nie możemy proponować agresywnej farmakoterapii.

A psychoterapia? W końcu nałóg mamy w głowie.

– W głowie i w ciele. To połączenie mechanizmów biologicznych – inaczej pracują nam choćby układy neuroprzekaźnikowe w mózgu. Poza tym są osoby bardziej podatne na uzależnienie, takie, u których inaczej pracuje np. układ nagrody. I są czynniki psychologiczne, które zazwyczaj wiążą się z odczuciem przyjemności, relaksu. Paląc, mamy wrażenie, że jest to coś dobrego, kojarzy nam się to z lampką wina, żartami i dobrym towarzystwem. Oczywiście stosujemy różne rodzaje psychoterapii, znów uzależnione od potrzeb pacjenta. Najczęściej jest to terapia poznawczo-behawioralna, ale także może być tzw. motywujące prowadzenie rozmowy.

Jak się ją przeprowadza?

– To nic innego jak tzw. robienie sobie bilansu plusów i minusów. Lekarz tak prowadzi wywiad z pacjentem, żeby ten określił, jakie są zalety i wady jego palenia. Zazwyczaj wad jest znacznie więcej niż zalet i uświadomienie sobie tego niektórym wystarcza do dokonania wyboru. I tu rzecz najważniejsza: żeby przestać palić trzeba mieć cel.

Wiadomo, być zdrowym.

– E tam! Choroba to daleka perspektywa i choć wiemy o szkodliwości palenia, to raczej nie obawiamy się, że rak płuca akurat nas dotknie. Taka motywacja najczęściej pojawia się, gdy już odczuwamy skutki chorób odtytoniowych. Powody, by zaprzestać palenia, są bardzo różnicowane: prócz zdrowotnych może to być chęć zaoszczędzenia pieniędzy czy po prostu chęć bycia wolnym od uzależnienia. Takie osoby często potem wstydzą się tego, że paliły po kątach w firmie lub w ubikacji w pociągu czy samolocie, bo nie mogły wytrzymać długiej podróży. Ludzie chcą przestać palić ze względu na dziecko, które pojawiło się w domu. Muszą wtedy wychodzić na balkon, a to już nie jest przyjemne. Coraz częściej zdarza się, że atrakcyjna praca jest związana z koniecznością niepalenia.

A metody niekonwencjonalne? Hipnoza, akupunktura…

– Nie są to sposoby, które są wybierane jako pierwsze. Zazwyczaj osoba, która przychodzi po radę, jest już po zastępczej terapii nikotynowej, bo jest ona łatwo dostępna. Drugim etapem są leki lub psychoterapia, a jeśli to nie zadziała – metody niekonwencjonalne. Badania dowodzą, że u części osób akupunktura jest lepsza niż nic. Jednak lepszy efekt leczenia uzyskuje się, łącząc ją z farmakoterapią. Co do metod sugestywnych, w których u nas specjalizują się osoby zza wschodniej granicy, to nie mają one żadnego zaplecza naukowego. Prywatnie sądzę, że to szarlataneria. Ale mamy koleżankę, wybitną specjalistkę terapii uzależnień, która sama nie mogła poradzić sobie z paleniem. Poszła na taką terapię „kodowania”, jak to nazywają, i przestała palić. Niektóre osoby są po prostu bardziej podatne na sugestię.

A można przestać palić siłą woli?

– Można, a nawet powiem, że większość osób, które już nie palą, dokonała tego bez żadnej interwencji z zewnątrz, bez żadnego wspomagania. Nie wiadomo, na ile osoby leczone rzeczywiście wymagają terapii, a na ile i tak są na tyle zmotywowane, że same by sobie z tym poradziły. Niewątpliwie tym, którzy korzystają z pomocy lekarza, jest łatwiej.

Gdzie powinniśmy się udać po pomoc?

– Istnieją specjalne poradnie antynikotynowe, często zlokalizowane np. przy oddziałach chorób płuc, ale pomaganie osobom chcącym przestać palić spada w zasadzie na lekarzy pierwszego kontaktu. Na Zachodzie istnieją specjalne centra pomocy, gdzie zbiera się najnowsze doniesienia z tej dziedziny i leczy się najtrudniejsze przypadki. W Polsce na razie czegoś takiego nie ma.

* dr Bogusław Habrat pracuje w Instytucie Psychiatrii i Neurologii w Warszawie

Reklamy

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s