Ojca Leona słów kilka – celibat

 

Ojca Leona słów kilka – celibat

 

Ojca Leona słów kilka – celibatO. Leon Knabit Fot. Jacek Sędkiewicz

W pewnej książce bardzo światła panienka francuska, chyba nawet feministka, pisała, że ma bardzo żywy kontakt z księdzem… Szczerze z nim rozmawia i w pewnym momencie zapytała go „Jak wy sobie radzicie bez nas?”. Ksiądz się uśmiechnął i powiedział: „Jest jakiś sposób bycia z kobietą, niekoniecznie taki, który ostatecznie realizuje się seksualnie.”

Relacje międzyludzkie, między mężczyzną i kobietą mają rozmaity charakter i zakres. Seks, zgodnie z naszą wiarą, może mieć miejsce jedynie na płaszczyźnie małżeńskiej. Wtedy mamy pełne prawo, żeby zarówno dla miłości wzajemnej jak i dla dobra potomstwa (bo miłość rodziców jest też warunkiem bezpieczeństwa i radości dzieci) do współżycia. Wtedy relacja seksualna jest zrozumiała i pożądana przez Pana Boga.

Dołącz do nas na Facebooku

Ktoś mnie kiedyś zapytał, co jest złego w seksie i właśnie to opisałem w swojej książce „Kogo kochają kobiety?”. W seksie nie ma nic złego, został stworzony przez Pana Boga. Natomiast używanie seksu może być dobre lub złe. To tak samojest z mową. W mowie nie ma nic złego, ale można ją zabarwić takimi słowami, intonacją, że stanie się przekleństwem. „Na podstawie słów twoich będziesz uniewinniony i na podstawie słów twoich będziesz potępiony” (Mt 12,37).

Dlatego wypełniając zamiar Boży człowiek wie, że Bóg powiedział „Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną” (Rdz 1,28). Ale jest możliwe, że Pan Bóg jak świadczy cała historia człowieka, może wybrać kogoś do tego, ażeby nie musiał się rozmnażać. Normalnie człowiek zbliża się do Pana Boga przez związek małżeński, poprzez swoją żonę, poprzez swoje dzieci. Ale może kogoś wybrać i powiedzieć: „Ty pójdziesz drogą skrótową. Zamiast iść do mnie po schodach z całą tą swoją czeladką, podjedziesz windą. Ja jestem Oblubieńcem twojej duszy, tylko ja jestem twoją najważniejszą miłością i dopiero my razem – tak jak mąż i żona razem – kochamy wszystkich innych ludzi (bo wiadomo co się dzieje, kiedy mąż zaczyna kochać po swojemu, a żona po swojemu – to się rozlatuje).

Człowiek, który został obdarzony przez Pana Boga łaską celibatu, bezżenności i czystości odchodzi od seksualizmu i kontaktu seksualnego, ale nie przestaję być człowiekiem seksownym, nie traci płci. Jest pełnoprawnym mężczyzną lub pełnoprawną kobietą. Nie działa seksualnie, bo jest powołany do czegoś innego, ale również nie oznacza, że jest w jakiś sposób kaleki. Można to zobrazować przykładem. Jeżeli milczę, to nie znaczy, że jestem niemy, tylko, że w tej chwili, w określonych momentach nie używam swojej mowy. W muzyce podobnie – są fragmenty, pasaże, ale są również dłuższe czy krótsze pauzy, które pomagają lepiej zrozumieć utwór. Tak samo w przypadku celibatu, lepiej zrozumie się małżeństwo kiedy się wie, że są ludzie powołani do tego, żeby realizować siebie i realizować miłość bez małżeństwa i seksu. Jak się przyjrzymy historii ludzkości to wiemy, że byli ludzie, którzy niekoniecznie dla religii, ale czasem dla nauki nie zawierali związków małżeńskich, żeby poświęcić się tylko i wyłącznie jakiejś idei. Dla nas taką ideą uosobioną jest jedyny Bóg, który przez Ducha Św. daje moc do tego, żeby ten celibat był twórczy i rzeczywiście pomagał wielu innym ludziom.

Jeżeli chodzi o moje osobiste świadectwo, to może taka łaska Boża, bliski kontakt z Matką Najświętszą, zawsze człowieka „dobrze ustawi”. Od 1950 roku, kiedy złożyłem Jej ślubowanie oddania się według św. Ludwika de Montfort, poza pewnymi biologicznymi problemami, które się zdarzały (dzisiaj już rzadziej, bo 81 lat, to wiadomo, wszystko powolutku się uspokaja, chociaż nie do końca), nigdy nie miałem potrzeby posiadania rodziny czy własnego dziecka. Powołanie kapłańskie, potem połączone z zakonnym, jakoś tak całkowicie ustawiło mnie na to, że wszyscy ludzie są moimi braćmi i siostrami, a wszystkie dzieci są duchowo moimi dziećmi. Nie jestem sfrustrowany, nie czuję się żadnym eunuchem duchowym, ale pełnoprawnym mężczyzną, powołanym przez Pana Boga do takiego właśnie, a nie innego sposobu bycia.

Niedawno, w czasie pewnego spotkania zapytano mnie, czy kwestia zniesienia celibatu i kapłaństwa kobiet nie poprawiłoby sprawę powołań? O ile się orientuję – powtarzam za Janem Pawłem II – to u protestantów czy ewangelików jest możliwość zawierania związków małżeńskich przez duchownych, a z powołaniami tam podobnie krucho jak i u nas, a może nawet jeszcze gorzej.

Celibat nie zubaża. Celibat dobrze pojęty i dobrze przeżyty, gdy odpowiednio ustawi się kwestię popędu (co nie jest łatwe, na całe szczęście, bo co to za wartość, za którą nie trzeba płacić), otwiera serce człowieka na innych, nadaje sens uczuciom, gestom, które są wtedy prawdziwe i jednoznaczne. Od kapłana i siostry zakonnej wymaga się, żeby był/była człowiekiem.

Celibat jest kulą u nogi jeśli przekroczymy pewne granice, jeśli dojdzie do jakichś miłostek.
To tak jak w małżeństwie – jeśli prawdziwie kocham żonę i męża, tak na amen, mogę zobaczyć przystojnego aktora, supermana, nawet miss świata; powiedzieć, że owszem, piękna, nadzwyczajna, chciałoby się to i owo, ale nie jest moja. Moja jest żona. Mój jest mąż. Mój jest Pan Bóg. Jestem szczęśliwy, radosny i tym szczęściem na wszystkich chlapię.

Reklamy

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s